main

Boginie, Bogowie i Dżin.

Zobaczyłem dzisiaj dżina, pierwszy raz w życiu. Mama uznała, że miałem halucynacje. Przyjaciółka stwierdziła, że to lepsze od biblijnego demona. Od razu napiszę, że byłem absolutnie trzeźwy. Część mnie również uważa, że to halucynacje, bo jakżeby inaczej.

Pierwsza noc w Malezji. Poranek. Budzę się i podskakuję na łóżku. Szeroko otwieram oczy. Nade mną, w moim hostelowym pokoju, unosi się dżin. Raczej spory, większy i grubszy od przeciętnego człowieka. Poza tym jakby bez nóg, a z ogonkiem. Od razu wiem, że to dżin. W głowie mam dwie myśli: O dżin. I drugą: To dobrze. Dżin znika, uśmiecham się zupełnie spokojny, chociaż zazwyczaj w podobnych sytuacjach (gdy cień firanki zmieniał się w mordercę) bałem się. Jest dla mnie również oczywiste, że to męski dżin, patrzył jak spałem i zniknął gdy go zobaczyłem. Czekałem każdej kolejnej nocy, ale nie wrócił.

I teraz część mnie, ta która chodziła do szkoły, na dzwonek wstawała, na komendę podchodziła do tablicy, ta racjonalna i dobrze wytresowana część twierdzi, że mi się przywidziało. Jest też ta część mnie, która niczego nie wie o świecie, która lubi zachwyt i świat, która nie da się zamknąć w słowach, miarach i kategoriach, ta część mnie jest absolutnie pewna, że to był dobry dżin. I ta część ma również w dupie część racjonalną, która to z kolei jest bardzo poważna i wymyśla mnóstwo argumentów by udowodnić, że ma rację.

Tyle tytułem wstępu.

Pierwsza noc w Malezji, kraju muzułmańskim, minęła. Ma to znaczenie z kilku powodów. Po pierwsze, według islamu, Bóg stworzył trzy kategorie rozumnych istot: aniołów, ludzi i dżiny właśnie. Te ostatnie powstały z czystego ognia, bez dymu. Po drugie cały czas obserwuję swoje uprzedzenia. Patrzę na kobiety w burkach, patrzę na mężczyzn składających pokłony, a w głowie mam obrazki, którymi karmiono mnie w Polsce. Tymczasem właśnie w Kuala Lumpur doświadczyłem – póki co – największej życzliwości ze strony ludzi, uprzejmości, pomocy. Dominujący islam miesza się tutaj z hinduizmem, buddyzmem, chrześcijaństwem i innymi wyznaniami. I dzisiaj o wędrówce przez główne świątynie miasta.

Jaskinie Batu
Znajdują się trzynaście kilometrów od centrum miasta. Najlepiej wsiąść w pociąg KTM Komuter z samego centrum czyli KL Sentral. Przejazd trwa pół godziny w jedną stronę, a cena tam i z powrotem wynosi 5 zł. Należy tylko pamiętać – jeśli jest się mężczyzną – by nie wsiadać do środkowych wagonów, oznaczonych różowym kolorem, przeznaczonych wyłącznie dla kobiet. Te jeśli chcą mogą zająć zarezerwowane dla nich wagony, ale wcale nie muszą. W pociągu jest kolorowo i różnorodnie.

1

Nie wszystko wszak jest dozwolone.

DSCN1525

Po dotarciu do Batu Caves wita mnie ogromny pomnik Boga Hanumama – króla małp.

DSCN1528

A małp tutaj jest mnóstwo.

banany

Kilkanaście kroków dalej znajduje się wejście do świątyni, przy którym stoi największy na świecie, ponad 40metrowy pomnik kolejnego indyjskiego bóstwa – Pana Murugi.

DSCN1540

Aby dostać się do świątyni, której sklepienie ma ponad 100 metrów i utworzone jest w wyrzeźbionych przez naturę jaskiniach trzeba pokonać 272 schody.

12

Stromo, słońce pali, do tego wszechobecne małpy.

DSCN1589

Zaglądają do toreb, spowalniają wędrówkę swoimi zaproszeniami do zabawy, rękami wyciągniętymi po napoje i jedzenie.

DSCN1585

Wiele osób częstuje, a jak ktoś ma przy sobie jedzenie i nie poczęstuje, może być pewien, że małpa po jedzenie sięgnie.

DSCN1594

To miejsce pielgrzymek wielu hindusów.

DSCN1564

W środku kolejne schody prowadzące do wyżej położonej świątyni.

DSCN1563

Sklepieniem jest niebo.

DSCN1571

Powrót z widokiem – oczywiście wśród małp.

DSCN1535

Złaknieni wrażeń mogą skręcić w prawo do czarnej jaskini (płatne 35 RM), którą można zwiedzać tylko z przewodnikiem i latarką w ręce. Nietoperze, pająki, węże i wiele innych stworzeń ciemności. Poza tym oczywiście stalaktyty i stalagmity.

Na samym dole, po ugaszeniu pragnienia kokosem, można zwiedzić jeszcze jedną świątynię zamkniętą w jaskini.

DSCN1600

A w niej setki bóstw. I historia Ramy opowiedziana posągami.

DSCN1602

Niektóre stworzone z niezwykła precyzją i dbałością o każdy detal.

DSCN1614

Poza tym – znowu schody, tym razem w chłodzie jaskini.

DSCN1613

Znajduje się tutaj duża indyjska restauracja, w której je się oczywiście prawą ręką. Fenomenalne, ostre smaki.

DSCN1597

Sri Mahamariamman
Już w centrum Kuala Lumpur warto odwiedzić jeszcze jedną, najstarszą hinduską świątynie w mieście (zbudowana w 1873 roku). Jej spadzisty dach zamieszkują setki Bogiń i Bogów.

DSCN1634

W środku Sri Mahamariamman, można usiąść na zimnej podłodze.

Świątynia

Wsłuchać się w muzykę bębnów.

DSCN1653

Świątynia znajduje się w chińskiej dzielnicy.

DSCN1633

Można tutaj kupić wszystko, nie tylko przyprawy.

Thean Hou
Pozostając w klimacie czerwonych lampionów, należy udać się do największej w mieście chińskiej świątyni Thean Hou.

DSCN1683
Aby tutaj dotrzeć najlepiej skorzystać z taksówki – na dworcu centralnym (KL Sentral) w specjalnym okienku podaje się miejsce, do którego chcemy jechać i opłaca kurs. Następnie z biletem wsiada się do stojącej dziesięć metrów dalej taksówki. Za przejazd do świątyni zapłaciłem 17 RM.

W świątyni można zrobić sobie wróżbę. Należy pomyśleć albo poczuć intencję, albo nic nie myśleć i nic nie czuć (jak ktoś umie), podnieść do góry wszystkie patyczki, upuścić je i wybrać jeden. Odczytać numer. Znaleźć szufladkę z numerem i zabrać wróżbę.

123

Z drugiej strony jest po angielsku, nie pokażę, napiszę tylko, że będzie bardziej niż dobrze.

Na zewnątrz świątyni jest sadzawka, w której stłoczone jest mnóstwo żółwi. Marny to widok.

DSCN1694

Za to kilka kroków dalej jest park chińskich znaków zodiaku. Można dopaść własny. Pozdrawiam wszystkie małpy.

DSCN1703

Przy każdym znaku jest tabliczka z cechami charakterystycznymi.

Masjid Negara
Meczet zostawiłem sobie na koniec dnia.

DSCN1675

Jeśli ktoś nie ma odpowiedniego stroju (zakryte kolana i ramiona) dostanie różowe wdzianko. Takie samo dla mężczyzn i kobiet. Jednak te muszą założyć burkę – strój wypożycza się za darmo.

DSCN1667

Masjid Negara czyli Meczet Narodowy może pomieścić 8 tysięcy wiernych i to tylko w głównej sali, którą przykrywa dach w kształcie gwiazdy.

DSCN1672

Do tej sali turyści nie mogą wejść, ale popatrzeć sobie mogą. Za to wolno poruszać się po pozostałej, sterylnej, ogromnej i skłaniającej do kontemplacji przestrzeni.

DSCN1678

Meczet można zwiedzać w określonych godzinach (warto wcześniej sprawdzić).

I wracam, nasycony kolorami i miejscami, ludźmi, Boginiami i Bogami. Zadziwiające, że niektórzy tak bardzo upierają się przy swojej religii, chociaż nigdy świadomie jej nie wybrali – zdecydowali o tym rodzice, albo ich miejsce urodzenia

U mnie powoli dochodzi północ, więc dobranoc. Przyznam się jeszcze, że trochę będę czekał na mojego dżina.

 

DSCN1599

Ps. Powyższe słowa znalezione przy wejściu do jednej z jaskiń.

 

Poprzedni wpis                                                                                                               Następny wpis