coaching2

Gej – przedmiot na bezdrożach

Biblia nigdzie nie komentuje miłosnej relacji homoseksualnej, związku dwojga osób tej samej płci, nigdzie również nie komentuje seksu dwóch kobiet, relacji lesbijskiej czy wychowywania dzieci przez pary nieheteroseksualne.

 

Lekturę wnikliwej analizy Łukasza Kwiatka zatytułowanej „Homoseksualizm – spór na bezdrożach” (Tygodnik Powszechny z 5 marca 2017 rok, artykuł dostępny tutaj) zakończyłem z poczuciem dojmującego smutku, jakbym szedł ciemną doliną, a może właśnie znalazł się na bezdrożach. Bo chociaż powinienem być wdzięczny za obiektywizm, napiętnowanie postawy dominikanina Adama Szustaka (który wszedł w rolę sędziego i żonglując doniesieniami naukowymi, uznał homoseksualizm za nabyty, bo grzeszny) oraz przedstawienie szeregu naukowych perspektyw w postrzeganiu homoseksualizmu – zostało ze mną poczucie, że jako gej i chrześcijanin, jestem wyłącznie przedmiotem dyskusji. Przedmiotem, nad którym pochylają się kolejne głowy ze swymi teoriami, kolejni sędziowie i eksperci ze szkiełkiem, by rozstrzygnąć czym jestem.

Wrodzone chrześcijaństwo
Artykuł Łukasza Kwiatka traktuję jako rzeczowe podsumowanie dyskusji, słusznie zatytułowane „sporem na bezdrożach” i nie widzę jego najmniejszej winy w powstałych we mnie odczuciach. Pragnę się nimi podzielić nie z potrzeby egzaltacji, czy też wyrażenia siebie, a przez to doznania ulgi, ale powodu, który przedstawiła bell hooks, czarnoskóra feministka. W książce „Teoria feministyczna. Od marginesu do centrum” hooks napisała, że podstawy feministycznej teorii zaczęły się chwiać, gdy czarnoskóre kobiety podważyły przeświadczenie, że „płeć społeczno-kulturowa” jest głównym czynnikiem wpływającym na los kobiety. „Nadal świetnie pamiętam, jak denerwujące dla wszystkich uczestniczek pierwszych zajęć studiów kobiecych, na jakie uczęszczałam (w grupie poza mną były wyłącznie białe kobiety, w większości z uprzywilejowanej klasy społecznej) było to, że przerywałam dyskusję o źródłach dominacji, w której twierdzono, że czynnikiem najważniejszym po przyjściu na świat dziecka jest płeć. Twierdziłam, że kiedy rodzi się dziecko czarnych rodziców, czynnikiem, który jest brany pod uwagę jako pierwszy, jest kolor skóry, i dopiero potem płeć społeczno-kulturowa, gdyż to rasa i płeć będą determinowały życie tego dziecka.” – napisała hooks. A później, odwołując się nie tylko do sytuacji kobiet, ale wszystkich „podbitych ludów”, tłumaczyła, że „umiejętność opisywania i postrzegania własnej rzeczywistości jest koniecznym krokiem do zmiany własnej sytuacji.”

Biorąc pod uwagę dwie własne cechy, o których najczęściej myślę jako wrodzonych, czyli: homoseksualizm i chrześcijaństwo, a raczej bycie homoseksualnym chrześcijaninem, czy może chrześcijańskim gejem – zastanawiam się która z nich jest istotniejsza? Z punktu widzenia teologii, moralności? Białe feministki mogły przeoczyć rasę, jako zbędną, w próbie zrozumienia zasad zniewolenia i emancypacji kobiet, analogicznie do tego w jaki sposób ryba może przeoczyć ocean, a człowiek tlen. O znaczeniu rasy mogła im opowiedzieć jedyna w grupie czarna kobieta – co by się stało, gdyby nie było dla niej miejsca na kobiecych studiach?

Dla osób homoseksualnych nie ma miejsca w Kościele – nie z uznaniem ich prawa do zawierania związków i posiadania dzieci. I – co najbardziej dla mnie szokujące – od tego czy są chrześcijankami i chrześcijanami ważniejsza jest ich orientacja seksualna. Swoją wiarę i homoseksualizm uznaję za cechy wrodzone nie w celu prowokacji, ale z powodów fenomenologicznych. W moim przekonaniu zrobiłem wszystko by pozbyć się obu tych cech – odchodząc od religii świadków Jehowy, w której się urodziłem, praktykując ateizm, chodząc na terapię w celu korekty orientacji seksualnej, żyjąc w związku z kobietą i planując z nią ślub, wyrzekając się Jezusa Chrystusa, by ostatecznie uznać go za swojego mistrza, a siebie wraz ze swoją orientacją homoseksualną za człowieka równego osobom heteroseksualnym i równego wierzącym.

Sprowadzanie relacji miłosnej do sfery seksu zdaje się być domeną pornografii nie teologii, jednak w zdecydowanej większości dyskusji na temat homoseksualizmu, kluczowy zdaje się być właśnie seks, a nie więź łącząca dwie dorosłe osoby pozostające w związku. Używamy różnych miar do moralnej oceny heteroseksualizmu i homoseksualizmu wyłącznie ze względu na liczebną przewagę tej pierwszej orientacji. Argument dotyczący prokreacji pojawia się wyłącznie w kontekście podważania zasadności trwania relacji homoseksualnej, a nie trwania np. bezdzietnej relacji heteroseksualnej. Dopóki będziemy pytali czy homoseksualizm pochodzi z natury, czy może jest nabyty bez pytania o to czy heteroseksualizm pochodzi z natury, czy może jest nabyty, musimy przyznać, że uznajemy orientację heteroseksualną jako nadrzędną moralnie. To błąd, który prowadzi nie tylko do wykluczenia osób homoseksualnych i odebrania osobom heteroseksualnym zwierciadeł, tych wszystkim, z którymi mogliby w kościele przekazać sobie znak pokoju. Rozumiem, że dla wielu to może być wątpliwa korzyść – bo jak słowami rozmawiać o wyobrażonym, nieobecnym, niedoświadczonym? Co grupa białych kobiet może wiedzieć o czarnoskórym dziecku, które przychodzi na świat?

Biblijne podstawy
W artykule Łukasza Kwiatka uderzają mnie dwa fragmenty, w których autor uznaje za oczywistą wykładnię Biblii w sprawie homoseksualizmu. W pierwszym, opisując spór pomiędzy tymi, którzy  uważają homoseksualizm za wrodzony i tymi, według których jest nabyty, pisze: „Obie strony zdają się rozumować następująco: ludzka natura została stworzona przez Boga. Jeżeli w tej naturze byłoby miejsce na homoseksualizm jako cechę wrodzoną, to Bóg nie powinien mieć nic przeciwko związkom jednopłciowym – tak samo jak nie ma nic przeciwko „naturalnym” związkom heteroseksualnym. Biblia głosi jednak coś zupełnie innego.” W drugim fragmencie Łukasz Kwiatek mówi o tym, że obie strony sporu muszą zmierzyć się z pytaniem o to „dlaczego Biblia potępia zachowania homoseksualne”. To niezwykle rozpowszechnione stanowisko zarówno po stronie wierzących jak i osób homoseksualnych, które uwierzyły, że Biblia potępia homoseksualizm. Nie jest to prawdą.

Wzmianki dotyczące praktyk homoseksualnych pojawiają się w Starym Testamencie w księdze Kapłańskiej (18:22 i 20:13), która uznaje za nieczyste łóżko, na którym położyła się kobieta w trakcie menstruacji. Inny fragment pochodzi z księgi Rodzaju (19:1-11). Do Sodomy przybywają aniołowie, Lot zaprasza ich do siebie na noc. Wtedy „mężczyźni, młodzi i starzy, ze wszystkich stron miasta, otoczyli dom”, bo chcieli zgwałcić aniołów. Bogobojny Lot proponuje podnieconemu tłumowi swoje dwie córki, jeszcze dziewice, „postąpicie z nimi, jak się wam podoba” – zachęca. Jednak tłum żąda wydania aniołów, którzy wkraczają do akcji i rażą ślepotą jurnych mężczyzn, a potem niszczą Sodomę. „Penis w świecie rzymskim był skuteczną bronią, falliczna agresja nie należała do rzadkości. Sodomici chcieli poniżyć obcych przybyszów i dowieść swojego panowania nad nimi. Dlatego córki Lota nie mogły stanowić jakiegokolwiek substytutu, sodomitom nie chodziło o zaspokojenie seksualnej żądzy” pisze Jakub Slawik, teolog i profesor Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie i Iwona Slawik, teolożka, w artykule „Homoseksualizm problemem kościoła?”. Opowieść o Sodomitach nie jest opowieścią o orientacji homoseksualnej, ale próbie dominacji i poniżenia. Taka samo jako biblijna opowieść o gwałcie dokonanym przez heteroseksualnego mężczyznę Sychema na Dinie, nie jest opowieścią o miłości heteroseksualnej.

Podobna historia do tej dotyczącej Lota pochodzi z księgi Sędziów (19:10-30): nieprzychylne miasto, wrogowie pod domem domagający się wydania gości, propozycja skorzystania z córki gospodarza i żony gościa. Tłum gwałci żonę całą noc, jej mąż znajduje ją wycieńczoną rano na progu, gdy chce ruszać w dalszą trasę, żona umiera. Poza opisem zachowań homoseksualnych –  a nie orientacji homoseksualnej – uderza postawa sług bożych gotowych poświęcić swoje córki i żony, ale to odrębny temat. Warto również napisać, że wzmianki te pochodzą ze Starego Testamentu, którego wiele fragmentów nie jest uznawanych przez Kościół i chrześcijan, jak na przykład: „Nie będziesz obsiewał pola dwoma rodzajami ziarna. Nie będziesz nosił ubrania utkanego z dwóch rodzajów nici” (Księga Kapłańska 19:19). „Jeśli się bić będą mężczyźni, mężczyzna i jego brat, i zbliży się żona jednego z nich i – chcąc wyrwać męża z rąk bijącego – wyciągnie rękę i chwyci go za części wstydliwe, odetniesz jej rękę, nie będzie twe oko miało litości.” (Księga Powtórzonego Prawa 25:11,12). „Jeśli zbudujesz nowy dom, uczynisz na dachu ogrodzenie, byś nie obciążył swego domu krwią, gdyby ktoś z niego spadł.” (Księga Powtórzonego Prawa 22:8). „Nie pozwolisz żyć czarownicy.” (Księga Wyjścia 22:17).

W Nowym Testamencie wszystkie trzy wzmianki dotyczące homoseksualizmu (List do Rzymian 1:26,27; 1 List do Koryntian 6:9; 1 List do Tymoteusza 1:9) pochodzą od jednego człowieka, apostoła Pawła, który w liście do Rzymian nazywa praktyki homoseksualne hańbą, taką samą jaką są długie włosy u mężczyzny i krótkie u kobiety, taką samą jak kłótnia, zazdrość, złośliwość, oszczerstwo, bałwochwalstwo, złodziejstwo, podstęp, nieposłuszeństwo rodzicom. Wszyscy dopuszczający się powyższego zasługują – zdaniem Pawła – na śmierć, wszyscy my. Jezus Chrystus nigdy nie wspomniał o związku miłosnym dwóch osób tej samej płci. Wierzę, że gdyby było to istotne dla jego naśladowców, zostawiłby konkretne wskazówki dotyczące traktowania osób homoseksualnych. Chrystus pozostawił jednak nam wszystkim jedno przykazanie – mamy się miłować.

Co również bardzo istotne Biblia nigdzie nie komentuje miłosnej relacji homoseksualnej, związku dwojga osób tej samej płci, nigdzie również nie komentuje seksu dwóch kobiet, relacji lesbijskiej czy wychowywania dzieci przez pary nieheteroseksualne. Być może jedynym wyjątkiem jest opis miłości łączący Jonatana, pierworodnego Saula, pierwszego Króla izraelskiego i Dawida, który obejmuje po Saulu tron. „Dusza Jonatana przylgnęła całkowicie do duszy Dawida. Pokochał go Jonatan tak jak samego siebie.” (1 Księga Samuela 18:1). Z relacji biblijnej wiemy, że mężczyźni długo pozostawali w niezwykłym związku, a nawet złożyli sobie obietnice, „nawzajem się ucałowali i płakali nad sobą. Dawid nawet głośno szlochał.” (1 Księga Samuela 20:41). A gdy Jonatan umarł, Dawid wpadł w rozpacz i zaśpiewał w żałobnej pieśni: „więcej ceniłem twą miłość niżeli miłość kobiet.” (2 Księga Samuela 1:26). (Więcej na temat powyższych kwestii napisałem w książce „Świadek”).

DSCN3405

Przed Bogiem
Musiałem zmierzyć się z szeregiem pytań i wystrzelonych we mnie słów, w tym teorii naukowych. Jakiś czas temu podjąłem decyzję, że wszelkie ważne decyzje w moim życiu podejmę z Bogiem i miłością, bo dla mnie to jedno i to samo. Jestem również przekonany, że gdyby dominikanin Adam Szustak był świadomy jakie spustoszenie i autodestrukcyjne, samobójcze nastroje może wywołać jego wywód na temat homoseksualizmu w sercach młodych ludzi, ukrywających swoją orientację, ale pragnących być blisko Boga – przygotowałby się do niego nie tylko merytorycznie, ale również z uwzględnieniem miłości, o której pisał apostoł Paweł. Tej, która nie nadyma się i wszystkiemu wierzy.

Nie jestem zainteresowany sporem na temat etiologii powstania homoseksualizmu, podobnie jak wszyscy heteroseksualiści, których znam, nie są zainteresowani etiologią powstania heteroseksualizmu. Opuściłem moją dolinę cienia i bezdroża. Nie jestem dumny z tego powodu, że jestem gejem i nie wstydzę się tego, że jestem gejem. Nie jestem częścią Kościoła katolickiego, ale jestem chrześcijaninem, albo człowiekiem, który nie tylko wierzy w Jezusa Chrystusa, ale uznaje jego nauki za pełne i prowadzące do zbawienia. Jestem gejem, pogodzonym ze swoją orientacją, o której wolę myśleć psychoseksualna, bo w ten sposób w pełniejszym, chociaż wciąż niedoskonałym aspekcie, wskazuje na moje relacje miłosne. Jak wielu moich znajomych jestem również przedmiotem – a nie partnerem – dyskusji, dotyczącej naszego miejsca w Kościele i przed obliczem Boga.

 

Poprzedni wpis                                                                                                        Następny wpis

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Olaf Zen

    Ja natomiast nie rozumiem jak taki w miarę myślący człowiek (myślę o autorze tego bloga) daje się sprowadzić do parteru, żeby interpretować naturę ludzką przez pryzmat Biblii.
    I proszę mnie źle nie zrozumieć – nie zamierzam umniejszyć ani Biblii…ani autorowi bloga.
    Jednak nie rozumiem, dlaczego próba odcyfrowania co Bóg sobie myśli o naturze ludzkiej ma być ramą/płaszczyzną/tłem do takiej dyskusji właśnie na podstawie Biblii …

    I doskonale rozumiem, że dla chrześcijan Biblia stanowi punkt odniesienia niczym wzorzec metra w Sevres pod Paryżem… jednak umówmy się, nie jest on tak precyzyjny, jak w przypadku metra… każdy w tym tekście zobaczy co chce. Równie dobrze można byłoby poszukać teksty o kondycji ludzkiego homo – i hetero – seksualizmu w książce telefonicznej.

    I nawet gdyby przyszło tysiąc atletów filozoficznych i przedstawiło tysiąc cytatów z Biblii to i tak nie przekonałoby jednego Szustaka… bo tu przecież nie chodzi o logikę. Niestety, księża bardzo wybiórczo podchodzą do tematu miłosierdzia bliźniego…

    A może zamiast opierać się na Biblii, autor tego bloga znalazłby jakiegoś księdza, który ma bardziej postępowe wyobrażenie na temat homoseksualistów w kościele i przeprowadził z nim wywiad??

    • https://erient.pl Erient.pl

      Rozumiem i dziękuję za porady. Sporo ciekawych wywiadów z ciekawymi księżmi pojawia się w Tygodniku Powszechnym, a jeśli nie wywiadów, to chociażby ostatni edytorial ks. Bonieckiego, w którym pisał o Annie Grodzkiej. Polecam rozmowę nie z księdzem, ale mnichem: http://erient.info/panapoom-panaparo-bhikku/

      Nie wchodzę w dalszą dyskusję, sprawdziłem pana profil na Disqus – konto zostało założone 2 lutego, a wszystkie pięć, krytycznych komentarzy z niego wysłanych, pojawiło się na moim blogu. Przyjąłem jakiś czas temu zasadę by unikać rozmów z anonimowymi kontami.

  • Vereal

    Wydaje mi się lekko ironiczny sposób, w jaki Kościół traktuje naukę, a konkretnie biologię. Z jednej strony heteroseksualność posiada moralną wyższość zapewne z tego względu, że w większości wypadków prowadzi do aktu prokreacji, czyli przedłużenia gatunku – wtedy biologia, czysty atawizm służy ludzkości i tworzy aksjomat moralny. Z drugiej strony – seks i zaspokajanie swoich potrzeb seksualnych (nawet tych heteroseksualny) jest często piętnowane. Kontrola płodności (znów biologia) jest zła, asceza będąca ograniczeniem naturalnych potrzeb dla wyższego celu jest dobra.
    Nad heteroseksualnymi parami zmagającymi się z bezdzietnością Kościół pochyla się z troską i wsparciem, przy parach homoseksualnych zapomina zaś miłować. Smutne.

    • https://erient.pl Erient.pl

      Smutne, to prawda.

  • Lena Brzezinska

    Niedawno mój sąsiad został wykluczony ponieważ żyje w związku z mężczyznom.Wiedzialam od dawna ze jest gejem,po prostu.Jego mama przyszła mnie poinformować ze jej syn jest martwy.Poczulam taka niechęć do tej kobiety jak nigdy w życiu do nikogo,a potem współczucie przeszywające serce ogromnym bólem.Sama mam synów i nie moge pojąć jak można pozwolić by opinia innych ludzi tak wpłynęła na serce matki.Smutne jest przedewszystkim to ze niektórzy ludzie skorzy do wydawania sądów o innych nigdy nie będą w stanie dojrzeć swojej martwoty duchowej.J piękne słowa Jezusa Chrystusa-miłosierdzia chce,nie ofiary.swietny artykuł by the Way!