main1

Krasnojarsk

Wir mnie unosi, zgubiłem czas [1]. W kuchni hostelu Vozduch stoi piekarnik, a na nim zegarek, który wskazuje 3:40, komputer 18:00, a telefon 12:00. W Polsce jest 6:00, a tutaj faktycznie jest południe.

Obudziłem się na ulicy Karla Marksa w Krasnojarsku, tuż obok ulicy Lenina i monumentalnego pomnika Włodzimierza. Proszę zwrócić uwagę na słońce, które z Towarzyszem przegrywa.

DSCN0529

Lenin od frontu wygląda tak.

DSCN0534

Najbardziej chcę nad Jenisej. Jedyne dobre wspomnienie dziadka dotyczące deportacji dotyczyło podróży rzeką.

Trzy pary skarpet, kalesony, koszulki, sweter, kamizelka, czapka, rękawiczki i wojskowe buty niosą mnie w dół miasta, nad Jenisej, staram się nie biec. Zatrzymują mnie drewniane budynki.

DSCN0280

DSCN0286

DSCN0285

I parkujący obok nich złoty Lexus. Czarnej Wołgi brak, ale jestem czujny.

DSCN0288

Jest też pomnik pijaka i jego dzielnego psa.

DSCN0294

W końcu odsłania się Jenisej, biegnę. Na początku widzę postać, stoi na zamarzniętej rzece i wykonuje niezrozumiałe dla mnie ruchy rękoma. Po chwili postać odchodzi. Zajmuję jej miejsce i jestem na Jenisej, takiego prezentu nie oczekiwałem.

DSCN0297

Rzeka tnie miasto, tworząc wielokilometrowe wyspy, czasami zamarza, ale jej główny nurt płynie, kra za krą.

DSCN0335

DSCN0333

Jenisej przepływa pod mostem Komunalnym zbudowanym w latach 1956-1957, będącym w swoich czasach najdłuższym mostem w Azji.

DSCN0342

Most znalazł swoje miejsce na banknocie o nominale 10 rubli (jeszcze bez mojej twarzy).

DSCN0343

Idę dalej, wzdłuż rzeki, nie chcę jej opuszczać. Sześcioletni chłopiec, wycieńczony podróżą w bydlęcym wagonie, znalazł coś na kształt ukojenia, siedząc na barce, patrząc na tajgę, Syberię. Czuję wobec rzeki irracjonalną wdzięczność, chociaż to przecież nie ona, nie ta, na którą patrzę, niosła dziadka. Niemożliwe jest również by wspomnienia dziadka tak mnie zaczarowały, ale nie umiem przestać się uśmiechać patrząc na Jenisej, bezczelność z jaką wpada w miasto.

DSCN0307

Gdzieś po drodze taki mural, słów zabrakło. I stoję, gapię się, a gdybym płakał, bo przecież wcale nie płaczę, to łzy ogrzałyby – na bardzo krótką chwilę – policzki.

DSCN0353

Dalej jest wyspa, długa na jakieś 10 kilometrów, Jenisej tworzy, otacza ją. Nogi bolą z każdym krokiem, czuję jak rodzą się odciski. Niektórzy z miejscowych wybrali narty, sporo ludzi tak tutaj podróżuje, szczególnie starszych.

DSCN0379

Idę jeszcze kawałek, bo jest tak obłędnie pięknie.

DSCN0396

Zatrzymuje mnie mróz na policzkach, pamiętam to uczucie z dzieciństwa. Szklarska Poręba, zima, mróz na twarzy, nosie, palcach, ale jeszcze chwilę, jeszcze chwilę mamo. Śnieży się. Taki skok w czasie, lepienie bałwana, kopanie tunelu pod śniegiem, świeci słońce, żadnej chmury, słońce i mróz. Zatrzymuje mnie ten mróz, mróz na policzkach i wspomnienie dziadka, dzieciństwa. I wracam.

DSCN0390

 

[1] Jestem w niedoczasie, nie ma mnie tutaj gdzie słowa, piszę z opóźnieniem. Wydaje mi się ważne, chociaż ważne nie jest, by opisać te drobne uniesienia i gromadzę zdjęcia, wzruszenia, myśli, zasypują mnie, nie nadążam z pisaniem. Już bym chciał opowiedzieć o tym co teraz, nie ma takiej możliwości byście uwierzyli gdzie jestem.

 

Poprzedni wpis                                                                                                               Następny wpis

  • Marta Kramer

    Воздух, Lenin, lexus i pijak – klasyka gatunku… Proszę pisać. Pozdrowienia.

    • https://erient.pl Erient.pl

      Dobrze, będę, dziękuję.

  • http://agnieszka72.blogspot.com Andziare

    dziękuję