main

Langkawi – przewodnik praktyczny

Langkawi to archipelag 104 wysp na Morzu Andamańskim, rozsianych w bliskim, rajskim sąsiedztwie. Największa jest wyspa o niezaskakującej nazwie Langkawi.

Można wypożyczyć łajbę (albo jacht) i popłynąć na rozsiane wyspy i wysepki, odludne, z plażami, skałami, małpami, palmami, tylko kanibali nie znalazłem (czy raczej oni mnie).

DSCN1938

Przylecieć tutaj można z Kuala Lumpur (wszystko o mieście do przeczytania tutaj), za 50 zł, w godzinę. A później leżeć na plaży. Taniej niż w Tajlandii, mniej komercyjnie i mniej komarzyc spragnionych krwi.

Zdecydowanie nie polecam zachodniej części, tej przy której znajduje się Eagle Square.

DSCN1940

Miejsce piękne, ale zadeptane przez turystów.

Cudowną przestrzeń znalazłem przy hotelu Holiday Villa. Plaża nazywa się Laluan Awam ke Pantai.

DSCN1958

Korzystają z niej jedynie turyści hotelu i inni, zabłąkani. Warto się zabłąkać. Wejście darmowe i dostępne dla wszystkich. Cisza i spokój. Kraby rzeźbią tu swoje kulki, długie metry gwiazdozbiorów, niezwykłe.

DSCN2016

Proszę znaleźć przynajmniej pięć krabów na poniższym zdjęciu.

DSCN2026

Polecam spacer mostem „Sky bridge”.

DSCN1916

DSCN1924

Widoki spektakularne.

DSCN1921

Aby dostać się na słynny most trzeba skorzystać z kolejki „Cable Car” (45 RM). Sam przejazd gwarantuje widoki i przeżycia.

DSCN1917

Tam na dole, te zielone brukselki to gęsty las, korony drzew widziane z wagonu pnącego się do góry.

DSCN1889

Chętni mogą zapłacić za wagon VIP, ze szklaną podłogą.

W cenie standardowego biletu wliczone jest wejście do zamkniętej kopuły przypominającej planetarium, by przez dwie minuty odbyć wirtualną przejażdżkę po planecie Mars. Tylko nie wolno wymiotować, ostrzegam.

DSCN1882

Aby dostać się do kolejki trzeba pojechać na wschód wyspy do „Oriental Village”, która nie jest zbyt oriental. Stylizowane na starą wioskę domki, zmieniły się w centrum usługowo-gastronomiczno-rozrywkowe.

DSCN1880

Langkawi oferuje zblazowanym turystom szereg atrakcji z udziałem zwierząt w postaci maskotek, niewolników albo klaunów. Jest ferma krokodyli, oceanarium, park pingwinów, małp, orłów i wiele innych. Proszę nie korzystać z tych rozrywek, nie tylko dlatego, że płacilibyście za lata cierpienia i torturowania zwierząt, po to by te stały się uległymi poddanymi. Istnieje klątwa – sprawdza się podobno w 90 procentach – każdy kto na Langkawi skorzysta z rozrywki serwowanej przez zwierzęta w niewoli, dostanie rychłej i okrutnie bolesnej biegunki, zwanej biegunką życia lub orlą biegunką.

I tak najlepiej jest na plaży. O tym, w jakich miejscach i jakich konkretnie pozycjach leżeć na plaży przeczytacie tutaj.

Jeśli chodzi o strawę jest w czym wybierać, od kuchni malajskiej, przez tajską, europejską, meksykańską do moim zdaniem najlepszej, czyli indyjskiej. Polecam restaurację „Colonial India” usytuowaną na ulicy Jalan Pancai Cenang – na jej południowym końcu jest plaża o której pisałem wyżej. Przy ulicy znajduje się kilka hoteli w tym NAS Homestay, czyli prywatne kwatery, z których skorzystałem. Trochę ponad 50 zł za pokój z osobnym wejściem, łazienką i małym aneksem kuchennym. Siedem minut do morza. A kierując się w stronę północną można trafić do bezcłowych sklepów i zupełnie tanio kupić alkohol, klapki, orzeszki, garnki, walizki lub zielone, chińskie tabletki na gardło. I owoce, jest w czym wybierać.

owocowo

A wybiera się do koszyczka.

owocowo 2

Straszono mnie, że na plażę należy się ubierać, mężczyźni tak by zakryte mieli wszystko od pępka do kolan, kobiety od piersi do kolan. Spokojne, bezpieczne i kolorowe miejsce, mieszanka wielu kultur, kolorów skóry i plażowych okryć. Nikab przechadza się tutaj obok bikini.

Hadżib i bikini

I wracamy na plażę, ciepła woda, delikatnie słona, ale wystarczająco by unosić ciało, drobny piasek, rozpaczliwie drobny, orły nad głową, zachody słońca.

DSCN2004

Proszę kiedyś sprawdzić.

 

Poprzedni wpis                                                                                                               Następny wpis

  • Sonka

    Tekst ciekawiutki, fotki piękne. Te owoce, których nigdy nie widziałam, jakieś „kudłate”, jak to jeść?:))))

    • https://erient.pl Erient.pl

      Najpierw trzeba pogłaskać 😉

      • Sonka

        Ano tak, na pewno sprawdziłeś:))) I tak to działa:))) A bez żartów, to pewnie owoce tam tanie, można próbować, nawet i głaskać:))) Pisz coś z Peru, czekam:)