Martyna Goryniak

Czasami, gdy wydaje się nam, że podejmujemy racjonalne decyzje, w rzeczywistości odcinamy szanse na miłość i bliskość. Intensywna Krótkoterminowa Terapia Psychodynamiczna (ISTDP) to nowy i szybki sposób pracy ze wszystkimi, nawet najtrudniejszymi i najgłębiej ukrytymi emocjami.

Robert Rient: To prawda, że lęk jest wszechobecny?
dr Martyna Goryniak: Większość ludzi, nie tylko ci, którzy trafiają na terapię, żyje z lękiem i to każdego dnia. Tak często go doświadczają, że staje się czymś naturalnym i nierozpoznanym jako lęk. Niektórzy przywykli do pewnego natężenia lęku, uznając go za codzienne, oczywiste napięcie i nie zdają sobie sprawy, z tego że im szkodzi. Ci, którzy tak żyją, bez świadomości przeżywanego lęku, prawie zawsze pomijają swoje najgłębsze uczucia a wraz z nimi pragnienia, czyli pomijają samych siebie.

W jakich sytuacjach najczęściej siebie pomijamy?
Najbardziej uczciwa, chociaż też zawstydzająca odpowiedź, będzie dotyczyła tych momentów, w których sama to robię. Widzę to, gdy np. zabieram z samochodu więcej zakupów, niż jestem w stanie udźwignąć, gdy sąsiad proponuje mi pomoc, a ja macham z uśmiechem ręką i odmawiam. Albo gdy idę do pracy na wiele godzin i nie dbam o to, by zabrać dobre jedzenie, albo rozmawiam z kimś dla mnie ważnym, słyszę coś raniącego i milczę. Te momenty, w których ktoś mnie krzywdzi a ja nie reaguję. W tych wszystkich sytuacjach pozostaję sama z trudnymi uczuciami.

DSCN2144

Od dzieciństwa doświadczamy takiego rodzaju samotności. Czy to prowadzi do kumulowania się lęku w ciele?
To proces. Przychodzimy na świat absolutnie bezradni i możemy przetrwać tylko dzięki więzi z rodzicami lub opiekunami. Każde zerwanie więzi nam zagraża i wywołuje zranienie, na które reagujemy wściekłością. Gdy mówię o zerwaniu więzi mam na myśli nie tylko porzucenie przez rodziców, to najbardziej dosłowne, czyli śmierć, ale również inne jego formy: odtrącenie wyciągniętej ręki czy prośby o przytulenie, wyśmianie przy innych ludziach albo rówieśnikach, upokarzanie, bicie, a także ignorowanie potrzeb wyrażanych płaczem, słowami czy zachowaniem. To może być potrzeba jedzenia, wysłuchania czy miłości. Gdy dochodzi do takich sytuacji, naturalną i zupełnie zdrową reakcją jest złość, a nawet wściekłość. Jednak dzieciom jest bardzo ciężko przeżywać złość do swoich opiekunów, od których zależą. Zwłaszcza wtedy, gdy ci nie radzą sobie z takimi emocjami i np. karzą złoszczące się dzieci milczeniem, obrażeniem, oddaleniem albo jeszcze większą złością wyrażoną np. krzykiem. Wtedy pojawia się w dziecku poczucie winy za to, że odważyło się poczuć coś bardzo naturalnego, czyli złość. Z kolei poczucie winy uruchamia mechanizmy obronne, dzięki którym nie musimy mieć z naszymi uczuciami kontaktu. Złość i inne emocje zostają tłumione z lęku przed ich wyrażaniem, bo tak nas nauczono, czy wręcz wytrenowano – by nie wyrażać prawdziwych siebie, swoich prawdziwych uczuć.

Po czym można poznać, że żyjemy w lęku?
Na przykład gdy rozmawiam z drugą osobą, mogę czuć, że zaczynam się pocić, że mój żołądek się zaciska, a serce bije szybko. Najpewniej w reakcji na to, co zrobił lub powiedział mój rozmówca, pojawiły się we mnie jakieś uczucia, które zostały stłumione. Skutkiem tego jest lęk. To moment, by się zatrzymać, dać sobie chwilę, odłożyć słuchawkę albo poprosić o przerwę w spotkaniu i zbadać uczucia, których lęk jest sygnałem. Dopiero wtedy mogę zdecydować co tak naprawdę chcę z tymi uczuciami zrobić. Jednak większość ludzi w takich sytuacjach po prostu ignoruje lęk. Dochodzi do tego w pracy, relacjach w związku, z przełożonymi, podwładnymi, dziećmi.

Chcę rzucić pracę albo związek i słyszę dwa głosy, jeden zachęca, drugi ostrzega, że zmarnuję sobie życie. Jak odróżnić intuicję od lęku?
Ta pierwsza doradza, podpowiada, wskazuje najlepszą drogę, co nie znaczy najłatwiejszą. Intuicja związana jest z emocjami, to znaczy, że łatwiej ją usłyszeć gdy ma się dobry kontakt z samym sobą i tym co czuję w danej chwili. Głos intuicji pojawia się gdy wsłuchujemy się w samych siebie, nie pędzimy, nie pozwalamy innym by za nas decydowali. Z kolei mechanizmy obronne i lęk zakłamują obraz rzeczywistości, odcinając nas od uczuć – tym samym pozbawiają nas najważniejszej wskazówki.

Czym lęk różni się od obawy, strachu?
Obawa i strach są uczuciami, emocjonalną reakcją np. na wyskakującego zza rogu bandytę, coś co rzeczywiście nam zagraża. A lęk jest stanem napięcia w ciele, powstałym w wyniku tłumienia uczuć, głównie złości, smutku i żalu. To fizyczna obrona przed niechcianymi uczuciami. Ścieżka lęku zaczyna się wokół kciuków i ust, wędruje przez ramiona, kark, przechodzi przez całe ciało w dół i dociera do stóp. Gdy lęk znajduje się w mięśniach poprzecznie prążkowanych, ciało jest napięte, serce bije szybciej, pojawiają się objawy ze strony układu sympatycznego, czyli suchość w ustach, oczach. To zdrowa reakcja.

A niezdrowa?
To jest uczucie ścisku w żołądku, które z czasem prowadzi do biegunki, nudności, wrażenia parcia na pęcherz, uczucia pustki w głowie lub gonitwy myśli – o którym często mówią studenci przed egzaminem, mimo że poświęcili sporo czasu na naukę. Tak działa zbyt wysoki poziom lęku: mając świetne zasoby, nie jesteśmy w stanie z nich skorzystać. Niezdrowe przeżywanie lęku charakteryzuje się też bólem brzucha, poczuciem osłabienia, tzw. nogami z waty. Do tego dochodzą objawy ze strony układu poznawczego, czyli ból i zawroty głowy, tunelowe widzenie, zaburzenia słyszenia, takie jak dzwonienie, piski i szumy w uszach.

I jak ma w tym pomóc terapia?
W terapii chodzi o to, aby dotrzeć do tłumionych uczuć. Ale żeby to było możliwe trzeba poznać i przebudować mechanizmy obronne, które pomagały nam chronić się przed wszystkimi emocjami, których nie mieliśmy prawa przeżywać – właśnie takimi jak wściekłość czy rozpacz. I oczywiście trzeba również nauczyć się kontrolować lęk.

Zmuszasz swoich pacjentów, by ponownie przeżywali traumy?
Między mną a pacjentem musi być zostać zbudowane przymierze terapeutyczne oparte na zaufaniu. Jego podstawą jest wolność. Nie ma mowy o przymusie. Uszanowanie autonomii i woli pacjenta jest niezbędne, by doszło do głębokiej pracy terapeutycznej pozwalającej wydobyć nieświadome emocje. W trakcie terapii to pacjent podejmuje decyzje czym się będziemy zajmować i tylko on może wiedzieć, co będzie dla niego dobre.

Czym jest Intensywna Krótkoterminowa Psychoterapia Dynamiczna?
Ciekawą propozycją terapeutyczną dla osób zdecydowanych na głęboką pracę, która jest maksymalnie skoncentrowana na doświadczaniu emocji. Twórcą ISTDP jest Habib Davanloo, chirurg i psychoterapeuta, który podczas setek nagranych na wideo sesji terapeutycznych zaobserwował ścieżki rozprzestrzeniania się lęku w ciele oraz sposoby pomagające dotrzeć do nieświadomych uczuć. W terapii ISTDP chodzi właśnie o to, by możliwie szybko doprowadzić do odblokowania nieświadomości i wydobycia zablokowanych w niej uczuć. Można to zrobić gdy wcześniej zostały zatrzymane mechanizmy obronne i nauczyliśmy się regulować lęk.

Ile trwa terapia?
Pierwsza sesja trwa około trzech godzin, by pacjenci zapoznali się z techniką, a terapeuta ocenił, jak reagują na interwencje i czy taka praca jest dla nich odpowiednia. Każda kolejna sesja trwa ponad godzinę, czyli dłużej niż w większości głównych nurtów psychoterapeutycznych, czasami spotkania są zblokowane. Długość pracy zależy od problemu, z którym przychodzą pacjenci. Niekiedy wystarczą trzy sesje, czasem potrzeba kilku miesięcy spotkań. Uśredniając, cały proces trwa najczęściej od 10 do 40 sesji. To podejście wymaga precyzyjnego opanowania technik ISTDP, dlatego nurt ten praktykują zazwyczaj doświadczeni psychoterapeuci.

Jak uzyskać dostęp do nieświadomości? Jak zbudować takie zaufanie u pacjenta?
Pacjent powinien przede wszystkim ufać samemu sobie, własnym zdolnościom do obserwacji ciała i emocji – w trakcie terapii jest do tego zresztą często zapraszany. Pamiętam pacjenta, który trafił do mnie w ogromnym napięciu, zdezorientowany zalewającym go lękiem. Pod koniec sesji wyszedł z umiejętnością kontrolowania lęku, co całkowicie zmieniło jego sposób funkcjonowania w trudnych dla niego sytuacjach. Kiedy pacjenci zaczynają czuć natychmiastową ulgę, wtedy ich zaufanie wzrasta. Również dlatego pierwsza sesja trwa dłużej, by możliwe było doświadczenie szybkich efektów, jakie taka praca przynosi.

Jak wygląda sesja?
Skoncentrowana rozmowa i natychmiastowe, bardzo precyzyjne reakcje terapeuty na to, co się dzieje z ciałem pacjenta. Czasami ktoś na poziomie słów deklaruje spokój, a jego ciało pozostaje w nieuświadomionym lęku i np. drży. Chodzi o to, by nauczyć pacjenta samoobserwacji. Przyjście na terapię najczęściej oznacza wewnętrzny konflikt, z jednej strony jest lęk przed odsłonięciem, z drugiej wielkie pragnienie uwolnienia się od napięcia i cierpienia, przeżywanego często przez wiele lat w samotności. W tym podejściu terapeuta pracuje aktywnie, zapewnia poczucie bezpieczeństwa, ale intensyfikuje ten wewnętrzny konflikt. Taka praca pomaga pacjentowi pożegnać szkodliwe mechanizmy obronne, czyli wszystkie nawykowe, nieświadome i destrukcyjne reakcje.

I co pacjenci dostają w zamian?
Dostęp do własnych uczuć i serce otwarte na miłość.

Dlaczego dla wielu to brzmi przerażająco?
Otwarte serce to ekscytująca perspektywa, stwarza nadzieję na intymność, bliskość, miłość, której wszyscy pragniemy. Jednocześnie najbardziej boli właśnie zranione serce. Z miłością zawsze wiąże się ryzyko straty. Mimo wszystko odwaga, by kochać, jest warunkiem szczęśliwego życia. W filmie Terrence’a Malicka „Drzewo życia” pada takie zdanie: „Jeżeli nie będziesz kochał, twoje życie przemknie niezauważenie”. Myślę, że życie bez miłości prędzej czy później staje się wypełnione rozpaczą.

Ale czy w związku z ryzykiem zranienia nie warto zostawić sobie jakichś mechanizmów obronnych?
Wszyscy czasami potrzebujemy mechanizmów obronnych, jednak wielkie znaczenie ma jakie to są mechanizmy i na ile nawykowo są stosowane. Na każde doświadczenie w życiu możemy reagować sztywno, odruchowo za pomocą mechanizmów obronnych albo żywo i z otwartością, którą daje dostęp do uczuć. Gdy pacjent może objąć i unieść siebie z tą samą czułością i miłością, z którą podnosi się nowo narodzone dziecko, terapia może zostać zakończona. Bez względu na to, jak bardzo zostaliśmy porzuceni i zranieni w przeszłości – możemy nauczyć się dawać sobie troskę, uwagę i czułość.

 

dr-martyna-goryniak

dr Martyna Goryniak – certyfikowana psychoterapeutka i trenerka Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Ukończyła szkolenie z zakresu psychoterapii psychodynamicznej w Laboratorium Psychoedukacji, a także całościowe szkolenie z zakresu ISTDP. Pracuje z osobami dorosłymi, prowadząc psychoterapię indywidualną i grupową w Pracowni Psychoterapii i Treningu HORYZONTY w Warszawie.

 

Dla kogo?
Dla pacjentów z objawami psychosomatycznymi niemającymi uzasadnienia medycznego, czyli tymi, które są skutkiem lęku lub działania mechanizmów obronnych. To skuteczna metoda do leczenie depresji, nerwic, lęków, trudności w relacjach. Z terapii ISTDP wykluczeni są pacjenci psychotyczni, czyli tacy, którzy nie odróżniają świata fantazji od rzeczywistości i nie są krytyczni wobec własnych objawów, np. chorujący na schizofrenię. Kompetencje terapeuty są bardzo ważne, należy sprawdzić, czy jest przeszkolony w obszarze ISTDP i czy superwizuje swoją pracę.

Za ile?
Pierwsza sesja trwająca minimum 150 minut kosztuje 350 zł. Sesja 75-minutowa 200 zł. Sesja 90 minutowa 220–240 zł.

Gdzie?
Pracownia Psychoterapii i Treningu ISTDP – HORYZONTY
ul. Saska 95, m. 1 (parter), Warszawa
www.istdp-terapia.pl

Centrum Pomocy Psychologicznej i Edukacji S.C.
ul. Siemiradzkiego 12/1, Bydgoszcz
www.delta-psychoterapia.pl

Polski Instytut ISTDP
Al. Rzeczpospolitej 4a/147, Gdańsk
www.polskiinstytutistdp.pl

Psychosfery – Ośrodek Psychoterapii ISTDP
Plac Konstytucji 3 lok. 65, Warszawa
www.psychosfery.pl

Laboratorium Psychoedukacji
ul. Katowicka,Warszawa
www.lps.pl

 

Wywiad został opublikowany w magazynie Zwierciadło nr 08/2017

Zapisz

Zapisz