main2

Mieszkanki i mieszkańcy wyspy

Stało się, patrzę na motyle, godzinami. A jak leżę na plaży, pod drzewem i ptaki zaczynają śpiewać, to odkładam patrzenie w wodę, książkę odkładam i słucham, też godzinami. Wzrusza mnie to, czasami do łez, to ich śpiewanie, zabawy, pościgi, ruch głową, kolory. Stało się – dziwaczeję, chociaż jak twierdził Jiddu Krishnamurti nie jest miarą zdrowia być dobrze przystosowanym do głęboko chorego społeczeństwa. Mam setki zdjęć, na których widać miejsce, z którego odfrunął ptak albo motyl i kilka zdjęć z ptakiem lub motylem.

DSCN1065

No ale proszę przyznać, że to niemoralne, przejść pośpiesznie obok takiego widoku.

DSCN1132

Są też ważki czerwone, żółte, czarne – wszystkie bardzo smocze.

DSCN1053

A to jest Majna brunatna z rodziny szpaków. Głośne stworzenie o zróżnicowanym słowniku.

DSCN0847

Majna w trakcie tłustego, zielonego obiadu.

DSCN1082

Jestem tutaj tylko na chwilę, tak bardzo na chwilę. To wzruszenie, o którym pisałem, pewnie właśnie z tego się bierze, z wdzięczności za możliwość podglądania życia w tak różnych odsłonach, wcieleniach, formach. Mam problem, bo cynizm i smutek dobrze się ubiera w słowa, te wydają się być pokorniejsze wobec cierpienia, lepiej się układają. Ale szczęście, albo wolność, wzruszenie? Jak o tym pisać by nie wyszło ckliwie – nie wiem, dlatego ratuję się zdjęciami. Siedzę na plaży i nagle lecą one. Co niby można zrobić z bezbronnością wobec piękna?

tło

Od tygodnia mieszkam z Toke, jaszczurką z rodziny gekonowatych. Za dnia nazywa się Andżelika a w nocy Andżela (z akcentem na „dże”). Bo nocą Andżela łazi po chacie, po reklamówkach w kuchni, podłodze, ścianach i wydaje odgłosy, jakby regularne wystrzały z zabawkowego karabinu. Zresztą nazwa „Toke” powstała właśnie ze względu na odgłosy, które wydaje samiec podczas godów: toke-toke-toke. Możliwe, że Andżela jest samcem. Pierwszy raz zobaczyłem ją w łazience, wbiegała za lustro. Później o niej zapomniałem. Jaszczurki są tutaj wszędzie, w restauracjach, sklepach, domach, na ścieżkach, chodnikach i ulicach. Andżelika ma piękne, zaokrąglone łapki, dzięki którym wspina się wszędzie gdzie chce, po szkle też chodzi. W nocy obudziły mnie dziwne odgłosy i hałas miażdżonej reklamówki – w głowie zobaczyłem pająka wielkości stopy, człowiekojada oczywiście i mój rychły zgon. Przyczajony, uzbrojony w telefon komórkowy z latarką, przedziarałem się przez kuchnię i trafiłem na Andżelę, grzebała w śmietniku. Wróciłem spać, uspokojony. I tak każdej nocy, hałasy mnie budzą, krzyczę z łóżka: Andżela (akcent na „dże”)! Wtedy Andżela na chwilę milknie, ucieka, źle reaguje na mój widok i dźwięki, które wydaję. W Azji wiele osób wierzy, że jaszczurka mieszkająca w domu przynosi szczęście (poza tym skutecznie czyści dom z insektów). Nie mam zdjęcia Andżeliki, bo po domu nie chodzę z aparatem, a gdy się spotykamy to Andżelika wpada w popłoch i znika na dłużej. Ale mam zdjęcia innych jaszczurek z wyspy (Andżelika jest ładniejsza, niebieskawa).

DSCN0803

DSCN1235

Idę ścieżką, plażą, wodą i widzę jak uciekają przede mną różne stworzenia, węże, jaszczurki, kraby, ryby. Na mój widok odlatują ptaki. Wzbudzam strach, należę przecież do gatunku panów i pań, panujemy nad planetą i uczyniliśmy sobie jej mieszkańców poddanymi. Gdy rozmawiałem z Adamem Wajrakiem o wilkach, powiedział mi, że ludzka twarz jest tym, czego zwierzęta boją się najbardziej (cała rozmowa do przeczytania tutaj). Nie znam partnerskiej relacji wypełnionej miłością, w której jedna strona boi się drugiej.

Są takie stworzenia, które garną się do mnie – to komary. Tutaj doświadczyłem przynajmniej trzech komarzych odmian: bardzo duże, duże i małe. Wszystkie są ciche i wszystkie mnie lubią.

Mrówki też nie uciekają, ale i nie podchodzą, zdają się być wiecznie zajęte, pozwalają by je podglądać. Mają swoje sprawy i świat, zaskakujący.

DSCN0874

Ich ścieżki, autostrady, ciągną się metrami.

DSCN1056

Metrami.

DSCN1072

Kiedy klęczę i patrzę na ich pracę, a później wstaję i idę, zdumiewa mnie ten dystans – tak daleko jest czasami od czubka głowy do stóp. Tak bardzo przywykłem patrzeć z góry.

Tego pana spotkałem gdy zgubiłem się w zaroślach, zamarłem w bezruchu, przerażony. Niepotrzebnie. Gdy ucięliśmy sobie krótką pogawędkę, pan okazał się być bardzo ciekawski, przyjazny, złakniony towarzystwa. Pan był hodowany, przypięty sznurkiem.

DSCN0816

Na wyspie są też stworzenia dobrze znane w Polsce, głównie te hodowane.

DSCN0877

Koty są smuklejsze od naszych, ich twarz jest bardziej podłużna. Ten się mnie bał.

DSCN0885

A ten domagał się pieszczot, również werbalnie.

DSCN1080

Są również muchy (siedzi na martwym krabie, widzisz?).

DSCN0896

Pająków nie jest tak dużo jak w strasznych opowieściach.

DSCN1049

Chociaż z pewnością rozmiar niektórych budzi szacunek. Temu poniżej zrobiłem zdjęcie wspinając się wzdłuż wodospadu, nie miałem możliwości podejść bliżej, ale po raz pierwszy zobaczyłem pająka wielkości zaciśniętej pięści.

DSCN1147

Na wyspie panuje jeden, jedyny król wszystkich zwierząt, nazywa się Rudy, jest świadomy swojej wielkości i tym faktem znudzony (o tym jak zaszczycił mnie swoją obecnością polecam przeczytać tutaj).

DSCN0984

W pierwszym odruchu pomyślałem, że na tym skończę ten wpis. Byłoby miło. Ale na wyspie żyje sporo innych zwierząt, w niewoli. Popularne jest trzymanie w klatkach Gwarka czczonego (ptak podobny do pokazywanej wyżej Majny brunatnej, tylko większy), który świetnie naśladuje mowę ludzką i inne, skomplikowane dźwięku. Tankując benzynę można podejść do klatki, rozbawić się wypowiadanymi przez Gwarka tekstami.

Są też małpy na linkach, sznurkach i łańcuchach.

DSCN1162

Widzisz jej minę? I co czujesz? Większe oburzenie niż to, które pojawia się na widok psa przyczepionego łańcuchem do budy? W pierwszym odruchu tak było ze mną, pomyślałem, że to okrutne, że naturą małp jest wolność. To się podobno nazywa hipokryzja. Naturą wszystkich zwierząt jest wolność, ale mamy ten piękny i paskudny mechanizm zwany oswajaniem, czy przystosowaniem. Widzieliśmy już tyle psów na łańcuchach, a tak niewiele małp, że łatwiej szafować ich cierpieniem. Znajoma pisarka opowiedziała mi o metodzie łowienia rekinów na kota, który jest przynętą. Kot z hakiem wbitym w podniebienie wrzucany jest do wody, krwawi, rusza się. Dlaczego to jest bardziej szokujące od wędkarza, który na haczyk nabija robaka? Może empatia bywa warunkowana również wielkością zwierzęcia. A rekin i ryba – jak zmierzyć skalę ich bólu?

Są też słonie.

DSCN1150

Czekają na nas, turystów, którzy zapłacą, zrobią sobie zdjęcie i odbędą podróż na grzbiecie słonia. A obok, na zapleczu interesu, tuż przy boksach tak małych, że słonie mogą w nich zrobić jeden krok w prawo i jeden krok w lewo leżą metalowe pręty, zakończone hakiem. Opiekun słonia, chociaż nie, właściciel słońca ma go zawsze przy sobie, hak wbija się w nogi lub tułów jeśli słoń wykazuje niezależność.

To jest mama ze swoim dzieckiem. Nie miałem śmiałości podnieść aparatu wyżej, mama słonia patrzyła na mnie tak bardzo pustymi oczami.

DSCN1151

O zwierzętach urodzonych w niewoli, o ptakach, świnkach morskich, chomikach kupionych w sklepach zoologicznych, często słyszę że przecież one urodziły się w niewoli, nie znają innego życia. To jest argument. Z dwóch powodów potwornie mnie on irytuje. Po pierwsze wystarczy spojrzeć w oczy takiemu zwierzęciu, czy ono nie spogląda poza swoją klatkę, poza terrarium, poza pręty? Po drugie nie stosujemy tego argumentu do siebie, w miarę możliwości robimy wszystko by poprawić komfort swojego życia. Poza tym głęboko w środku czujemy, musimy czuć, że każdy niewolnik doskonale wie, że jest niewolnikiem.

Jest jeszcze ten argument dotyczący świadomości, że zwierzęta nie mają, a my owszem. Świadomość to pamięć, wyciąganie wniosków, komunikowanie się, trwałość. To po kolei.

Jeśli chodzi o pamięć to kury rozpoznają do stu osobników ze swojego stada „po twarzy”.

Prawie wszystkie zwierzęta wyciągają wnioski, uczą się i przyswajają przydatną wiedzę, nie tylko uciekając przed człowiekiem, przed jego twarzą.

Jeśli chodzi o komunikowanie się to lisy, poza dźwiękiem, porozumiewają się również ruchem uszu, ogona i postawą ciała, a wspomniane kury gdaczą na 24 sposoby, chociaż my słyszymy tylko jeden. Nie mówiąc o waleniach, które potrafią porozumieć się na odległość prawie 2800 km. (tyle jest z Warszawy do Madrytu).

W sprawie trwałości warto pomyśleć o meduzach nazywanych nieśmiertelnymi, albo meduzami Benjamina Buttona. Turritopsis nutricula będąc dojrzałym osobnikiem może cofnąć się w rozwoju do formy polipa, swojej formy pierwotnej, a później znowu rozwinąć się w dorosłego osobnika. To jedyne stworzenie na świecie potrafiące odradzać się w nieskończoność. Być może gdzieś w morzu żyją osobniki, które są od zawsze i zawsze będą.

A może chodzi o umiejętności? Ale porównując z człowiekiem, zawsze znajdziemy zwierzę, które jest wytrwalsze, silniejsze, większe, bardziej pracowite, to które szybciej biega, dłużej wytrzymuje pod wodą, dłużej żyje, wyżej lata.

A może jednak chodzi o socjalizację, sposób układania sobie życia z innymi? Żyjemy przecież w grupach, planowo zakładamy rodziny, opiekujemy się swoim potomstwem, posiadamy hierarchię i osobników alfa, oraz tych wykluczonych, najsłabszych, którym należy się mniej. Prowadzimy swoje wyprawy i wojny bezwzględnie, poza tym przejawiamy ksenofobiczny stosunek do obcych. Bawimy się, a w trakcie zabawny, porzucamy pełnione przez siebie rolę. Powyższy opis dotyczy watahy wilków.

Profesor Paul Zak zajmuje się badaniem dobra, jakkolwiek to rozumieć. Postanowił zbadać, czy okscytocyna, wydzielająca się na widok swojego potomstwa, ukochanego, członka rodziny lub stada, pojawia się również wśród zwierząt ze sobą niespokrewnionych. Profesor zbadał kundelka i koziołka. Zwierzęta przebywały ze sobą od dawna i lubiły się bawić. W eksperymencie pozwolono im ze sobą biegać. Po piętnastu minutach poziom oksytocyny u psa wzrósł o 48%. Mniej więcej tyle samo ile wzrasta nam, ludziom, na widok przyjaciela. U koziołka poziom oksytocyny wzrósł aż o 210%! Może koziołek bardziej kochał swojego kundelka? A może koziołek w ogóle bardziej kocha?

Nie chodzi zatem o świadomość i jej składowe, przewyższamy zwierzęta w zachłanności, bo chociaż te manipulują, zabijają i mordują, to tylko człowiek stworzył obozy koncentracyjne i fermy hodowlane.

Zdumiewają mnie ludzie siedzący w restauracji z widokiem na niebo, pokazujący dzieciom przelatujące ptaki i zamawiający na obiad pierś z kurczaka.

Mam do Ciebie prośbę, przepraszam, że tak wprost, głupio mi bardzo, ale przecież prośba zakłada możliwość odmowy. Dlatego pozwalam sobie. Bardzo proszę o pomyślenie o czymś, dzisiaj, chociaż przez chwilę – o tym czy możesz zrezygnować z jedzenia zwierząt. Dziękuję.

 

Poprzedni wpis                                                                                                               Następny wpis

  • Côme Graham

    Nie jem miesa od 4 lat i widze, ze walczymy o to samo. Polecam wszystkim program wegetarianizmu przez 30 dni. Po wiecej informacji zachecam do odwiedzenia strony fundacji Viva badz Otwarte Klatki. Dla zdrowia wlasnego, naszej pieknej planety i jej wszystkich mieszkancow. No i stawanie sie coraz lepszym czlowiekiem daje tyle radosci… Naprawde warto chociaz sprobowac!

    • https://erient.pl Erient.pl

      Znam i Vivę, i Otwarte Klatki – szanuję bardzo. Pomysł – 30 dni wege bardzo mi się podoba. A dzięki Otwartym Klatkom zobaczyłem na własne oczy czym jest życie w klatce, potem powstał z tego reportaż do „Wprostu”, proszę sprawdzić: http://erient.info/cale-zycie-w-klatce/

  • arleta bresińska-balcer

    Kochany nie musisz mnie prosić o to, staram się jak moge zeby nie jeść mięsa. Otoczenie w którym zyję nie rozumie tego i ciagle docina, ze przy mojej chorobie krwi musze je jeść. Ale ja wiem swoje. można spokojnie obejść sie bez niego dzięki serom, warzywom i owocom. Ujął mnie ten artykuł bardzo. Powiem krótko ze musze poświęcic temu wiecej uwagi i napisać posta na swoim blogu, gdyż nie przejde obojętnie.Pozdrawiam serdecznie i życzę `Panu dalszych sukcesów w robieniu tego co Pan dotychczas czyni. Urzekło mnie to. Wielki szacun. Arleta

    • https://erient.pl Erient.pl

      Serdecznie dziękuję, to bardzo motywujące – przeczytać takie słowa. I zdrowia życzę! Proszę się pochwalić jak napisze pani na swoim blogu!

  • Agnes Gee

    Wzruszyłam się, pięknie napisane! Ja jestem jeszcze „na drodze do…” ale tym bardziej czuję, że jedynej słusznej. Potrzebuję takich słów, bo dają siłe do walki z przezwyczajeniami wyniesionymi z domu i odporność na pogardę lub dobre rady otoczenia.

    • https://erient.pl Erient.pl

      Dziękuję i powodzenia, uda się!