main

Nowa Zelandia – przewodnik praktyczny

Plan na 14 intensywnych dni w Nowej Zelandii.

Auckland – przylot.
Bez względu na porę przylotu zostawcie sobie ten dzień na spacer po mieście, skok na bungee ze Sky Tower, albo podziwianie widoków ze Sky Tower. Muzea, galeria, port – mieszczuchy sobie poradzą. Różnica czasu z Polską to 10 godzin. Gdy u nas zaczyna się wiosna w Nowej Zelandii startuje jesień, z dniem i nocą jest podobnie. Dlatego przed wyruszeniem w dalszą podróż warto przespać noc.

1) Jaskinie i gorąca plaża
10 kilometrów od miasta, w regionie Waikato, znajduje się bajeczny półwysep Coromandel Peninsula pokryty w dużej części lasami deszczowymi. Do tego dochodzą wulkaniczne wzgórza i białe plaże. Można by tutaj spacerować przez dziesięć dni, ale proszę się zadowolić widokami zza okna.

DSCN2144

Celem jest Cathedral Cove.

DSCN2099

Jaskinie i skały położone przy plaży.

DSCN2092

Aby tam dotrzeć należy udać się do miasta Hahei (ponad 2 godziny samochodem z Auckland).

Z Hahei na plażę można dotrzeć wynajętym kajakiem (40 minut), plażą (1 godzina podczas odpływu w jedną stronę) lub szczytami klifów (0,5 godziny w jedną stronę szybkim marszem, albo 1 godzina dla kontemplujących widoki). Polecam ostatnią opcję i pojemną kartę pamięci w aparacie fotograficznym.

DSCN2070

Zaglądajcie na podwórka, inspirująca architektura.

DSCN2057

DSCN2124

Opuszczając Hahei kierujemy się na południe i nocleg w „Hot Water Beach TOP 10 Holiday Park”. Można tutaj wynająć miejsce pod namiot od 20 dolarów do przestronnej Willi za 165 dolarów za noc. Co istotne, w ciągu siedmiu minut można się stąd dostać się na gorące plaże. W recepcji, za darmo, wypożyczamy łopatę. Czytamy na ścianie ogłoszeń kiedy jest odpływ by można iść na plażę i wykopać sobie dziurę. Tutaj po raz pierwszy w Nowej Zelandii mój umysł oszalał, bo nie poradził sobie z otaczającą go rzeczywistością. Polecam wybrać się na plażę gdy na niebie pojawią się gwiazdy. Nie trzeba kopać głęboko, wystarczy odkryć jakieś 20, 30 centymetrów piasku, a później położyć się na plaży, w gorącej wodzie. I jest tak: leżymy gapiąc się w gwiazdy, słuchamy morza i fal, a pod nami jest piasek i gorąca, czasami bardzo gorąca woda. Odlot.

2) Śródziemie, czyli Hobbiton
Po wygrzaniu ciała i zachwyceniu oczu ruszamy w drogę, celem jest miejscowość Matamata (ponad 130 kilometrów trasy), a raczej Shire, czyli Śródziemie z filmu „Władca pierścieni”.

DSCN2206

Mniej więcej w połowie trasy zatrzymujemy się w miejscowości Paeroa, to właśnie tutaj zaczęła się historia „Lemon & Paeroa”, czyli nowozelandzkiej lemoniady. W miejscowości Paeroa odkryto ponad sto lat temu źródła mineralne, zawierające wodorowęglan magnezu, ktoś dodał do nich soku z cytryny i tak powstał napój, który można kupić tylko w Nowej Zelandii.

DSCN2149

W miejscowości Matamata udajemy się do domku Hobbita (znajdującym się przy głównej ulicy) odebrać bilety, które wcześniej zarezerwowaliśmy tutaj. Warto to zrobić, by nie czekać w kolejkach. Bilet kosztuje 79 dolarów – w cenie jest autobus z miejscowości Matamata do Shire, zwiedzanie Śródziemia z przewodniczką/iem, napój w pubie Zielony Smok, powrót. Jeśli macie wątpliwości zobaczcie zdjęcia ze Śródziemia tutaj.

Noc rezerwujemy sobie w mieście Rotorua albo jego pobliżu (ponad 65 kilometrów na południe od Matamata).

3) Święte wody i erupcje
Rotorua to jezioro i miasto położone w centrum północnej wyspy. Znajduje się tutaj maoryski teatr i maoryska wioska Thermal Village – wizytę można zarezerwować klikając tu.

Jednak głównym celem jest znajdująca się w pobliżu miasta Rotorua geotermalna kraina z gejzerami, gorącymi źródłami, wulkanami, bulgoczącymi, parującymi i syczącymi błotami.

DSCN2343

W powietrzu unosi się cały czas kwaśny zapach. Zobaczcie jak wyglądają Wai-O-Tapu, czyli w języku Maorysów „święte wody” – tutaj.

Zanim dotrzecie do Wai-O-Tapu udajcie się na spotkanie z gejzerem Lady Knox (gejzerką zatem!). Każdego dnia o 10:15 zbiera się tutaj tłum ludzi z całego świata. Odświeżające uczucie, usiąść na drewnianych ławkach, w środku lasu, czekając na spektakl natury.

DSCN2315

Wszyscy czekają na erupcję Lady Knox.

DSCN2314

4) Jezioro Taupo
Trochę ponad 80 kilometrów i widoki zmieniają się diametralnie. Zatrzymujemy się w pobliżu Taupo (tak jak pierwszej nocy polecam campingi, sporo ich tutaj) czyli największego niewysychające jezioro Oceanii (o powierzchni 616 km²) i największego jeziora w Nowej Zelandii. Widoki są takie, szczególnie z góry.

IMG_1704

Lecieć, a później leniwie unosić się na spadochronie – Taupo to dobre miejsce.

sybierai main

Przyjemność kosztuje 380 dolarów, w cenie jest również limuzyna, która odbiera z umówionego miejsca (zdjęcia i film z nurkowania w powietrzu – płatny dodatkowo).

Dla tych,  którzy nie chcą latać – pozostają długie spacery, albo spływ rzeką. Koniecznie trzeba zobaczyć rzekę Waikato. A później zagapić się na wodospad Huka.

DSCN2388

Pozostając w okolicach jeziora szukamy noclegu jak najbliżej miejscowości Tokaanu.

5) Najlepsza jednodniówka świata
Tongariro Alpine Crossing, uznawany za najbardziej spektakularny szlak w Nowej Zelandii, położony jest w Parku Narodowym Tongariro (znany fanom „Władcy pierścieni” jako Mordor, tu zmierzał Frodo). Tongariro Alpine Crossing znajduje się w dziesiątce najlepszych szlaków świata i uznawany jest za najlepszą jednodniową wyprawę.

DSCN2414

19,4 kilometra, wspinaczka na ponad 2000 metrów, wulkany (w tym aktywny Ngauruhoe), szmaragdowe jeziora (jedno parujące niebieskie), pustkowia, brak drzew, skały wulkaniczne.

DSCN2415

Pierwszy bus zawożący na początek szlaku odjeżdża  z Turangi o 6:00, ostatni (20 dolarów) o 17:30. I w drodze na miejsce.

DSCN2396

Podróżując samochodem najlepiej zostawić go na końcu trasy, złapać autobus o 6:45, który zawiezie na start.

Na początku trasy i na końcu znajduje się toaleta, poza tym jedna po około godzinie marszu i druga na około godzinę przed końcem marszu. Średni czas przejścia to 7 godzin. Nie ma tutaj żadnych sklepów. Latem temperatura waha się pomiędzy 5 a 35 stopniami Celsjusza. Należy zabrać ze sobą minimum 2 litry wody, jedzenie, odzież przeciwdeszczową, okulary przeciwsłoneczne i aparat, oczywiście. Pierwsze 16 kilometrów to wędrówka po otwartej, ogromnej przestrzeni. Ostatnie 3 prowadzą przez absolutnie spektakularny las.

6) Miasto wiatru
Wellington, stolica Nowej Zelandii położona na samym dole wyspy północnej. Poza wędrówką miastem należy udać się do Te Papa Museum (za darmo). Albo sanktuarium dzikich zwierząt Zealandia. W Nowej Zelandii zdecydowanie bardziej ciągnęło mnie do natury, więc w miastach sporo czasu nie spędzałem, ale Wellington zrobiło na mnie ogromne wrażenie, piękniej tu niż w Auckland.

DSCN2464

Trasa prowadząca wzdłuż morza, przy porcie, usłana jest wierszami i cytatami z prozy, które opowiadają o wietrze. Ruchoma rzeźba poświęcona jest właśnie temu żywiołowi.

DSCN2480

Chętni zostają w mieście, pozostali ruszają w dzicz.

7) Czerwone niebo
Zakochałem się w New Plymouth błyskawicznie. Zdjęcie tego nie oddaje, ale jest dobrą namiastką.

DSCN2538

Polecam nocleg w „Holiday Park” z widokiem na morze, dotrzyjcie przed zachodem słońca (z Wellington ponad 350 kilometrów!).

Namiot za 20 dolarów, domek za 55. Doskonałe miejsce do spacerowania i podważania w życiu tego, czego nigdy nie wybraliśmy, a w co uwierzyliśmy. Miejsce skłania do tego by odpuścić, poddać się temu co jest tutaj od zawsze. Jest w czym wybierać, więc warto zatrzymać się w okolicy na dwa dni – oto wszystkie atrakcje w jednym miejscu:

DSCN2536

Taranaki to nazwa regionu, w którym jesteśmy, ale też wulkanu (2518 m n.p.m.), który się tutaj znajduje.

8) Glow worms, czyli gwiazdy w jaskini
Kilkadziesiąt metrów pod ziemią, w jaskiniach i absolutnych ciemnościach, w ogrzewającym ciało stroju, tak zwanej „piance”, leżycie w wodzie, patrzycie do góry a tam miliony, jaskrawofioletowych gwiazd. Zapiera dech i trzeba to zobaczyć.

Z New Plymouth, w którym to kiedyś zamieszkam, do Waitomo jedzie się ponad 180 kilometrów. Waitomo słynie z glow wormsów, czyli owadów (świecących jak świetliki). Ich cykl rozwojowy od larwy do owada trwa około roku. To romantyczne i magiczne światełko pochodzi od larwy glow worm’a, który wypuszcza z odwłoka długą, diamentową, oleistą nić.

unspecifiedkj

Do jaskini trafiają owady, w ciemnościach gubią drogę i lecą do światła, przyklejają się do nici i zostają zjedzone. Im jaśniejsze światło tym głodniejszy robaczek. Warto wiedzieć, co stoi, albo raczej kto czeka za widokiem zapierającym dech.

Jaskinie można zwiedzać podczas wędrówki, ale najbardziej spektakularna opcja to wodna przejażdżka na gumowych pontonach, z przewodnikiem. Kosztuje sporo – ponad 100 dolarów, w cenie transport, zdjęcia z jaskini, kompletny strój (spodnie, bluza i buty). Poza tym absolutnie niezwykłe przeżycie, wędrówka pod ziemią, podwodne wodospady, i oczywiście widoki.

unspecified1

Kolejne miejsce, w którym umysł musi zrozumieć, że nic nie wie o świecie.

Opuszczając jaskinię, w drodze na wyspy, zatrzymujemy się w najpiękniejszej toalecie Nowej Zelandii, a niektórzy mówią, że nawet świata.

DSCN2590

Miejscowość nazywa się Kawakawa. Publiczna toaleta jest dziełem austriackiego architekta Friedensreicha Hundertwassera i dostała wiele nagród, w tym certyfikat Creative Places Awards 2000.

DSCN2595

9) Bay of Island, czyli 144 wyspy
Na początku zobaczcie zdjęcia – tutaj. A później zarezerwujcie sobie trzy dni.

Przygodę zaczynamy w Waitangi, tam gdzie podpisano Traktat Waitangi (The Treaty of Waitangi,Te Tiriti o Waitangi). 6 lutego 1840 roku, 43 wodzów maoryskich i przedstawiciele Korony Brytyjskiej podpisali traktat, który miał zapewnić obu stronom pokojową obecność na wyspie. W Waitangi każdego roku protestują ludzie, którzy trakt ustanawiający niepodległość Nowej Zelandii postrzegają jako kolejne oszustwo kolonizatorów. Sporo punktów traktatu przetłumaczono błędnie, z korzyścią dla białych, oczywiście.

Z miejsca podpisania traktatu należy udać się na 5kilometrową wędrówkę.

DSCN2632

Zakończoną przy wodospadzie Haruru.

DSCN2660

Lasy z paproci drzewiastych są jednym z wielu symboli Nowej Zelandii. Niezwykłe wrażenie robi również las namorzynowy.

DSCN2635

Wędrówce towarzyszy muzyka, nieustające odgłosy ptasiej mowy.

DSCN2626

Na całkiem tani (jak na Nową Zelandię) nocleg udajemy się do „Bay of Islands Holiday Park”. Można rozbić namiot lub wynająć domek tuż nad rzeką, w towarzystwie kwiatów.

Camping oddalony jest o 5 kilometrów od miasta Paiha. To właśnie tutaj można wykupić podróż łodzią, ofert jest mnóstw, polecam wybierać z namysłem. Większość turystów chce pływać z delfinami, których tu sporo. Prawo Nowej Zelandii zakazuje wchodzenia do morza, oceanu, gdy pływają w nim delfiny z młodymi – bo w ten sposób można je zabić (mamy w towarzystwie ludzi przestają karmić swoje młode). A gdy już się pływa z delfinami należy je sobą zainteresować (szybko się nudzą), zataczać kręgi, nurkować, a nawet śpiewać pod wodą – w żadnym jednak wypadku nie należy dotykać delikatnej, podatnej na zranienia skóry delfinów. Wycieczka tylko w celu zobaczenia tych przyjaznych ssaków kosztuje tylko trochę mniej od „Cream tour”, którą polecam (115 dolarów): podróż łodzią przez 14 wysp, pływanie z delfinami, zwiedzanie wyspy Urupukapuka. Start o 9:00, koniec o 16:00.

10) Sandboarding i najstarsze drzewa świata
W drodze do Auckland warto zatrzymać się w Opononi.

DSCN2921

Za 20 dolarów opłacić transport na plażę i spróbować sandboardingu, czyli zjeżdżania na desce, po piaszczystej wydmie – prosto do morza.

DSCN2913

Również tutaj mieszkał przyjazny delfin Opo, przypływał blisko plaży i bawił się z dziećmi.

DSCN2901

Przypływał, bo został przypadkowo zabity przez sieci rybackie (o ile można mówić o przypadkowej śmierci spowodowanej przez narzędzie służące do zabijania morskich stworzeń). Teraz można odwiedzać grób Opo.

DSCN2918

Kolejny przystanek na dłużej to las Waipoua, w którym znajdują się drzewa Kauri. Rośnie tutaj Tane Mahuta, król lasu, najpotężniejsze kauri w Nowej Zelandii i jedno z trzech największych drzew na świecie. Tane Mahuta stoi tutaj ponad 2000 lat.

DSCN2941

Według maoryskiej mitologii, świat powstał z miłości Ranganui, czyli Nieba i Papatuana, czyli Ziemi. Kochali się jednak tak bardzo, że byli ze sobą trwale złączeni. Ich syn Tane postawił pewnego dnia stopy na matce Ziemi, a rękami odepchnął ojca Niebo. Wtedy pojawiło się światło i powietrze, a wraz z nim drzewa, kwiaty, ptaki, ryby i inne zwierzęta. Tane to dawca życia. I faktycznie nie można oderwać oczu od Tane Mahuta. Kauri są bardzo wysokie i niezwykle proste.

DSCN2949

Ze względu na swoje okrągłe i gładkie pnie były często ścinane i wykorzystywane przy konstruowaniu łodzi. Obwód kauri na zdjęciu poniżej wynosi 16,41 metra.

DSCN2959

Aby wejść na teren lasu trzeba oczyścić swoje buty, bardzo łatwo przenieść choroby na drzewa i uszkodzić ich delikatne korzenie.

Niektóre kauri rosną tutaj setki lat. Spacer tym niezwykłym lasem skłania do wielu myśli, do wielu pytań o trwałość i tymczasowość.

11) Gorące wody
Przed powrotem do Auckland (i Polski) warto zatrzymać się na dwie, trzy godziny w Orewie. Przy plaży znajdują się gorące źródła (30 dolarów). Można sobie wybrać temperaturę basenu, od 18 do ponad 40 stopni. Poza tym zjeżdżalnie, a nawet basen będący salą kinową.

DSCN3006

I ważna informacja – powyższy opis dotyczy TYLKO północnej wyspy. Dalsza część podróży przez Nową Zelandię w przyszłości.

Z informacji praktycznych:
– Kia ora, czyli dzień (bardzo) dobry!
– Wiza nie jest potrzebna, wystarczy paszport, a w nim pojawi się pieczątka pozwalająca na 90dniowy pobyt.
– Nie wolno przywozić ze sobą jedzenia, w tym żadnych orzechów, nasion.
– Używane namioty, sprzęt sportowy, mogą zostać poddane kwarantannie, podobnie buty ze śladami używania.
– Woda dostępna jest wszędzie, tę z kranu podają w restauracjach.
– Wi-fi – zazwyczaj trzeba opłacić, również na campingach (2 dolary za 250 MB). Prawie w każdym mieście jest biblioteka publiczna, a w niej, przy niej, zazwyczaj bezpłatne wi-fi.
– Najtańszy sposób dotarcia z Polski: do Bangkoku (można upolować za mniej niż 1000 zł w jedną stronę) i z Bangkoku, z przesiadką w Australii lub Malezji tanimi liniami AirAsia za 1000 zł. Podróż zajmie dwie doby ale koszty zamkną się w 2000 zł w jedną stronę.
– Dojazd z lotniska do centrum Sky Busem (16 dolarów – to najtańsza opcja), zależnie od korków – 25 minut – godzina.
– W Auckland polecam wynająć pokój lub mieszkanie prywatnie (używam portalu AIRBNB). Najtańsze miejsce w hostelu (pokój wieloosobowy), to koszt około 30 dolarów, w tej cenie można znaleźć całkiem przyzwoity pokój w centrum.
– Dolar nowozelandzki to około 2,65 zł polskich.
– Po Nowej Zelandii najlepiej poruszać się samochodem – opcja bardzo kosztowna, czasami bardziej opłaca się kupić samochód i sprzedać przed wyjazdem. Do tego jednak dochodzi ubezpieczenie i ryzyko „co jeśli”. Skorzystałem z biura podróży „Flying kiwi”, które ma w ofercie wycieczki 3,5,10, 20 dniowe i wiele innych. Autobus jeździ wzdłuż kraju, zabiera i wysadza kolejnych ludzi z całego świata, którzy lądują w nim na kilka lub kilkanaście dni. W cenie jest transport, namiot, miejsce noclegowe, zniżki na zakup płatnych aktywności, zazwyczaj jeden, czasami dwa posiłki w ciągu dnia. Ta opcja nie zmusza również do stania się częścią grupy, na każdym campingu można dopłacić za miejsce w pokoju wieloosobowym lub pojedynczym.

Z wszystkich miejsc, które odwiedziłem, to właśnie Nowa Zelandia zrobiła na mnie największe wrażenie, tyle tutaj piękna, kontrastów, czarów natury. Proszę to sprawdzić. Dobrej podróży.

DSCN2085

 

Poprzedni wpis                                                                                                               Następny wpis