main222

O uzależnieniu od lęku

Zawsze myślałem, że trzeba zająć się lękiem, by ten zniknął. Że trzeba o nim rozmawiać, znaleźć jego źródło. A później ponownie przeżyć wyparte wspomnienia, wyrazić lęk w bezpiecznej przestrzeni, przy zaufanej osobie. Lata pracy w pracowni psychologicznej i te spędzone na własnej terapii, nauczyły mnie, że lęk, obok smutku, złości i radości to podstawowe emocje każdego człowieka, naturalne. Uwierzyłem, że wszystkie są potrzebne, byle tylko nie przekroczyły tak zwanej normy, wtedy stają się zagrażające, destabilizują życie, utrudniają stworzenie bliskiej relacji, a w skrajnych sytuacjach wyjście z domu. Myliłem się.

Przeciwieństwem lęku jest miłość, a nie spokój – ten jest wyłącznie stanem pośrednim. Jeśli miłość byłaby niebem, a lęk piekłem, wtedy spokój byłby czyśćcem. Lęk zasłania miłość, a ta znajduje się dokładnie pod nim, czy też może obok.

Chcę się pozbyć lęku, całkowicie. Nie mam na myśli strachu, tej krótkiej emocji wywołanej czynnikami zewnętrznymi – wyskakującym zza rogu złodziejem, czy pieszym, który wtargnął na jezdnię gdy prowadzę samochód. Mam na myśli powracający, irracjonalny i wewnętrzny stan obawy o życie, zdrowie, istnienie. To przekonanie, że coś jest nie tak ze światem, że coś jest nie tak ze mną. Lęk jest drżeniem, silną wibracją zasłaniającą to co jest tutaj cały czas i nazywa się miłością.

Kto zdecydował o tym czego się boisz? Kto zarządza twoim lękiem? Znasz jego źródło? Z pewnością jest ich kilka, złączonych w jednym ciele. Po pewnym czasie, umysł wytrenowany ostrzeżeniami, które dostajemy od samego początku, generuje lęk jako jedną z funkcji życia (chociaż on powiedziałby, że przetrwania).

A kto decyduje o tym co wiesz? Zanim pośpiesznie odpowiesz, że ty, pomyśl o swoim początku. Nauczono cię chodzić, jeść sztućcami, używać języka. Przygotowano dla ciebie stroje i zabawki w różnych, określonych kolorach. A później przyszedł czas na szkołę, sprawdziany, wykresy, podręczniki ze starannie wyselekcjonowanymi informacjami. Żyjesz w świecie wiadomości, informacji, wydarzeń – te płyną z książek, gazet, internetu, telewizji, od znajomych. Większość z nich skonstruowana jest w ten sam sposób – to opowieści o złu, cierpieniu, zagrożeniu, tragediach i wojnach. Dlaczego? Zanim odpowiesz, że to przecież prawda, że to wszystko wydarza się na świecie, a czasami tuż obok Ciebie, daj sobie chwilę by sprawdzić jakich informacji, które również się wydarzają, nie otrzymujesz.

W 2009 roku założyłem profil na portalu Facebook, kilka miesięcy temu sprawdziłem, że lubię ponad tysiąc stron, mam kilkaset avatarów udających moich znajomych – każdego dnia dostaję od nich informacje i wiadomości. Długo mówiłem sobie, że dzięki temu jestem na bieżąco, bo nie chciałem przyznać się do uzależnienia od lęku. Płynął w moich żyłach od dziecka, zostałem wytrenowany by się bać. Postanowiłem pokazać samem sobie inny świat. Przejrzałem wszystkie strony, które obserwuję i przestałem lubić ponad pięćset z nich. Wyjechałem na miesiąc do lasu, drewnianego domku, w którym nie korzystam z internetu i wiadomości. Telefon pozostaje prawie cały czas w trybie samolotowym. Codziennie chodzę do lasu, niedawno – gdy nabierałem wody z górskiego źródełka – obserwowałem po raz pierwszy w życiu jak pająk tka swoją sieć. Wiesz, że w Europie Środkowej rośnie około 3000 gatunków roślin kwiatowych? Spędziłem swoje życie potrafiąc wymienić i rozpoznać kilka z nich. Tak bardzo byłem zajęty reagowaniem na wiadomości, na strach.

To szalony pomysł – zająć się lękiem, by ten zniknął, by pojawiła się miłość. Droga dookoła. Interesuje mnie miłość i zamiast iść w jej kierunku, po drodze zatrzymuję się przy moich demonach, podszeptach umysłu, wiadomościach o zagrożeniu, toczę realne i urojone walki, reaguję na tak zwane newsy, przed snem analizuję niedokończone rozmowy. To wszystko wyczerpuje. Ostatnio przybrałem nową strategię: mijam lęk i idę w kierunku miłości. Pokazuję mojemu umysłowi to co przeoczył, proste sprawy jak wysokie buki o srebrnej korze, krzewy wilczej jagody, czerwonopurpurowe koszyczki chabru driakiewnika, kropelki rosy zebrane na pajęczynie.

 

Felieton pojawił się w „Magazynie Coaching” nr 6/2016 (listopad – grudzień).

  • OffMatka

    „mijam lęk i idę w kierunku miłości” – co to znaczy? Czym jest ta „miłość”?

    • https://erient.pl Erient.pl

      Ta miłość jest dla mnie obecnością, lęk jest drżeniem, stale zmieniającym miejsce. Miłość, o której pisałem pojawia się zawsze wtedy gdy nie oceniam, gdy potrafię obserwować i widzieć całość a nie fragmenty, gdy jestem i okazuje się to być wystarczające.

      • OffMatka

        Rozumiem i podzielam 😉