main

Pierwszy taniec na wsi

Jak długo można zajmować się byciem szczęśliwym? I skoro jestem wolny i zdrowy, czy nie powinienem tańczyć? Za te wszystkie lata rozpaczy, za tych, którzy nie mogą? Czy nie jest to najsłuszniejsze rozwiązanie?

DSCN5135

Kasia napisała dwa dni temu post na Facebooku: „nowotwór przerzucił mi się do mózgowia (…) szukam inspiracji na pozostały mi czas, ktoś chce moje ubrania, książki?”

Na pewno chwytacie perspektywę. Pytanie na jak długo.
Kasiu – niech Twoja podróż będzie bogata i długa. Przytulam Cię tak bardzo mocno.

DSCN5136

Jest pewna różnica w tańczeniu przed smutnym bliźnim. Moja przyjaciółka uświadomiła mi to gdy wróciłem po kolejnym kursie Vipassany, lekki jak puch, wibrujący spokojem i miłością. A ona była w głębokim smutku. Rozmawialiśmy. Nie chciała, nie umiała wziąć mojego spokoju, a miłości widać nie umiałem podać w sposób zapraszający. Powiedziała mi, że czuje się w tej rozmowie jak mała dziewczynka, która siedzi na podłodze, zapłakana, a obok tańczy jej przyjaciel, w zachwycie. Okrutne.

Nie o taki taniec mi chodzi, arogancki, ślepy, odrzucający prośbę o pomoc. Współczucie musi być zawarte w miłości, inaczej nie możemy mówić o miłości. Mam na myśli taniec z powodu tego, że jestem. Do tego nie potrzeba ubrań i książek. O tym chciałem wam napisać, że od kilku dni tańczę na mojej nowej wsi. Tańczę boso po ziemi i w salonie, z którego ścian zdarłem tapetę (Rycho i Aśka – dozgonna wdzięczność) i pomalowałem je na zielono. Wbiłem gwoździe, powiesiłem bliskich upchniętych w ramkach, powiesiłem kilka obrazów. I tańczę, dopada mnie ta energia, każe podnieść ciało, brudne stopy i wprawić się w ruch.

DSCN5147

Gdy cierpiałem, największą pomocą byli szczęśliwi i spokojni, silni, oparci w sobie. To oni uczyli mnie tańczyć. Przez pewien czas oczekiwałem smutku za smutek, wydawało mi się, że na tym polega empatia, współodczuwanie. Skoro mój świat cierpi, niech cierpią wszyscy jego mieszkańcy. Egocentryczne. Jest oczywiście ta arogancka postawa, która nie widzi smutku bliźniego, która odwraca oczy, wyraża własny smutek albo nawet złość w odpowiedzi na cudze nieszczęście. I to jest egocentryczne. Miałem mistrza, który uczył mnie jak się przytula, oplata rękami drugiego człowieka, trzyma dopóki ten drugi nie zechce odejść. Wtedy rozluźnia się uścisk, z szacunkiem, to jest dawanie. Albo gdy czuję, że osiągnąłem własny limit, ja odchodzę. Dobrze jest odchodzić i dobrze jest podchodzić.

Codziennie rano wychodzę na ziemię. Najpierw włączam czajnik, później stawiam bose stopy na trawie, czasami mokrej od rosy. Chodzę, wrzucam poziomki do ust, zagapię się na szpaki, na liście dębów, na sosnę. Pochodzę bez celu tam i z powrotem. Wracam zaparzyć zielonej herbaty, którą znowu wypijam stojąc boso na ziemi, do której na chwile przyznano mi prawo. Po godzinie dziewiątej ulicą przejeżdża pan z piekarni. Każdego dnia wyprowadzam gości z mieszkania: pająki, muchy, osy, pszczoły, chrząszcze, motyle, a nawet dwa szerszenie, i rzeszę innych stworzeń. Moskitiery w planach. W lesie sporo dębów, jagód i poziomek. Ludzie ze wsi patrzą na siebie, a ja patrzę na nich, bo ludzie nie są tu oczywiści i nie widzi się ich często. W mieście ludzie tak na siebie nie patrzą, a zazwyczaj nie patrzą w ogóle. W mieście ja tak na ludzie nie patrzę. Gdy po tygodniu wyjechałem ze wsi do Wrocławia uderzył mnie ten kontrast.

DSCN5149

Wiem, że piszę chaotycznie, ale cały czas się rozglądam, uczę nowego miejsca, jego mieszkańców. Dzisiaj na przykład, po wypiciu zielonej herbaty, zacząłem kosić trawę. Sprawnie szło, godzina i większość skoszona. Wtedy przyszedł sąsiad, żeby się przywitać, poznać. Przyniósł dwa wielkie piwa. Usiedliśmy na ganku i wypiliśmy. Na pusty żołądek nie piłem piwa zdaje się od studiów, ale taka okazja, pierwsza wizyta sąsiada. Nie wypadało odmówić. Skutek był taki, że pozostałą część trawy kosiłem krokiem bardziej tanecznym, co zrobić.

DSCN5131

Dobrze mi jest, w sumie tyle chciałem Wam napisać, bardzo mi dobrze, blisko ziemi i drzew. A gdy będę smutny chcę by moi ukochani tańczyli, będę wtedy wiedział, że mają w sobie siłę wprawić ciało w ten bezmyślny, zachwycający ruch, manifestację, czy raczej akt życia. I że mają siłę by mnie przytulić i podać rękę jeśli o to poproszę.

 

Poprzedni wpis                                                                                                    Następny wpis

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz