main4

Poznałem poetę

Poznałem poetę, od razu mi się spodobało, że poznałem poetę. Podszedł do mnie i zapytał czy potrzebuję pomocy. A z tego co wiem o poetach, to oni, prawie zawsze potrzebuję pomocy, bo są łatwoprzepuszczalni, uginają się szybko. A tu poeta oferuje pomoc, trochę przy tym drży, to widać. Przyszedłem, tak jak wczoraj do „Traveler’s Coffee” na obiad, poeta też. Zobaczyłem go, uśmiechnąłem się i pomyślałem, że to miły przypadek. Później dowiedziałem się, że to drugi dom poety, przychodzi tu od siedmiu lat, pisać, obserwować. Zobaczył jak przekładam w rękach mapę i podszedł zapytać czy potrzebuję pomocy. Potrzebowałem o tyle, że czuję się nienasycony Jenisej. Umówiliśmy się na jutro, na spacer.

Poeta nazywa się Ivan Klinkowoj, w Polsce jego wiersze zostały opublikowane w „Tyglu Kultury”. Oto jeden z nich:

***

A ty od rana jesteś niewesoły
I niebo trwa z nieruchomymi brwiami,
I umierają, giną małe pszczoły
O zmierzchu latające między nami

A kiedyś rozbawiony, nieśmiertelny,
Deptałeś trawę, piłeś cierpkie wino:
Dziś między nami tlenu brak zupełny,
Cisza zalega martwą pajęczyną.

I miasta toną w zmierzchu złotym pyle,
I drogi toną w rosie przed świtaniem,
Na ziemi tej, kiedy żołnierzem byłeś,
W tej ziemi, której byłeś przypisany.

Następnego dnia poszliśmy nad mroźne urwisko, słońce było za chmurami, ale mam nadzieję, że widzicie to co ja. Tam na dole, ludzie stoją na lodzie, ryby łowią.

DSCN0679

I rzeka płynie, obok domów – taki widok zza okna.

DSCN0689

Zamarzamy na urwisku – nocy nie przespałem, bo choróbsko się we mnie rozsiadło – więc wracamy do miasta, na obiad. Tato poety został deportowany do Krasnojarska z Ukrainy, żyje do dzisiaj na tej samej ulicy, którą mu przydzielili. W Warszawie pije się kawę, robi zakupy, spaceruje tam gdzie było getto. Tutaj pije się kawę, żyje, pracuje, tam gdzie deportowano tysiące ludzi.

DSCN0518
Spotkanie z poetą cieszy mnie, bo tutaj prawie nikt nie mówi po angielsku, a mój rosyjski jest bardzo ubogi. Poeta opowiada o ludziach, którzy rodzą się na Syberii, żyją na Syberii i umierają na Syberii. Angielski czy inne języki nie są im potrzebne, prawie nikt nie wyjeżdża poza granice Rosji, w niebezpieczne, nieznane, rozpustne zachodnie rejony. Poeta był na Ukrainie, poza tym poznał sporo miast w Rosji, w Polsce nie był – może przyjedzie, ale najbardziej chciałby tam gdzie jest ciepło, gdzie zima nie trwa przez większą część roku.

A, że dzisiaj jest poetycki dzień, to na zdjęciach trochę poetyckiego Krasnojarska.

DSCN0513
DSCN0521

DSCN0500

Regał z książkami, darmowa wypożyczalnia.

DSCN0524

W Muzeum Literatury.

DSCN0556

DSCN0576

A na koniec przyznam się do pewnej głupoty. Gdy wstaję o 9:00 rano na śniadanie, wszyscy moi ukochani śpią, w Polsce jest wtedy 3:00 w nocy. Idąc po śniegu, brzegiem Jenisej, czasami, przez kilka kroków, idę na palcach, wyobrażam sobie, że mógłbym ich obudzić.

DSCN0707

 

Poprzedni wpis                                                                                                               Następny wpis